czwartek, 20 października 2011

Po wakacjach i już w jesiennych barwach.



Wakacje wspaniałe, morze, plaża, mewy, poprostu uroczo... ale to było w sierpniu, a teraz jest październik i jesienna aura. Muszę zamieścić fotki z nad morza!

A co do jesieni, to zrobiło się buro, a było tak pięknie i słonecznie. Już wyjęłam swetry i ciepły płaszcz. Udało mi się kupić pyszną herbatę Liptona Almond and Cherry, która przypomina mi ciepłe dni we Władysławowie. Dobrze jest sobie przywoływać w pamięci te momenty, w których było nam cudownie. W pracy urwanie głowy, bo zbliża się kolejny festiwal, więc telefony dzwonią i ludzie mail'e piszą. Tak poza jednorazowymi wypadkami losowymi, dni upływają mi spokojnie.

Adam znalazł fajny film, to klimatyczna komedia romantyczna z fantastyczną muzyką w tle. Historia przezabawna, aktorzy kapitalni, taki film to balsam na duszę po całym dniu pracy.

piątek, 5 sierpnia 2011

Praca ...


Wczoraj oglądaliśmy film pt. "Company Men", o ostatnim kryzysie finansowym w USA, który dotknął dużą część obywateli.

Gdy człowiek ma pracę i zarabia dużo, to zaczyna żyć z kredytów, kupuje dom, ma 2 samochody, wyjeżdża na wakacje latem i zimą, wychodzi na obiady do knajpy, zapisuje się do klubów z golfem, jogą etc. etc. Jak to jest możliwe, że pracując zaciągamy długi? Chcemy za wszelką cenę podnieść swój standard życia, przyglądamy się naszym znajomym, kolegom, szefom i często zależy nam by móc pokazać, że nas też stać na takie życie, nie chcemy być w tyle. Niestety to ma także swoje konsekwencje. Kredyty i inne zobowiązania trzeba płacić. A co jeśli tracimy pracę? Bank zabiera nam to, co z taką pieczołowitością gromadziliśmy przez ten czas. Nasze życie już nie jest takie kolorowe... Zaczyna się gehenna, dopada nas depresja, zniechęcenie, apatia, wściekłość, a czasem nawet zobojętnienie.Takie doświadczenie jednych mobilizuje, a inni poddają się.

Czasem może się okazać, że 12 czy 15 godzinny tryb pracy powoduje, że tracimy kontakt z bliskimi, cierpi rodzina, dzieci. Okazuje się, że praca to nie wszystko, fakt, że dobrze ją mieć. Po prostu należy znaleźć równowagę. Nie powinno się zaniedbywać najbliższych kosztem stanowiska i większych zarobków, bo może się okazać, że stracimy pracę i zostaniemy sami.

Ostatnimi czasy pojawiło się dużo artykułów na temat traktowania pracowników przez pracodawców lub o ludziach, którzy się wstydzą lub zwyczajnie nie lubią swojego zajęcia. Pracowałam kiedyś w prywatnej firmie, nie było fajnie. Nie wyobrażam sobie pracy w korporacji. Obecnie mam dobrą pracę i jestem zadowolona. Może być tak, że też zostanę zwolniona, bo nigdy nic nie wiadomo, ale znam to i wiem jak to jest być osobą bezrobotną.

Najgorzej jest kiedy człowiek traci nadzieję, że już nigdy nie znajdzie godniej siebie pracy lub nie nadaje się do niej, a przedłużające się bezrobocie staje się dużym problemem. Myślę, że należy działać, cały czas, nie poddawać się. Myśleć, że warto próbować i starać się to robić każdego cholernego dnia. Aż w końcu stanie się na nogi. Nigdy nie przestawać szukać. Życie to wieczna walka, a walka to przyjemność, tak mawia mój Tato i ma rację, po każdej bitwie coś się zyskuje, wiedzę, doświadczenie, rany, które nas wzbogacają i umacniają. Jałowe życie z dnia na dzień robi się trudne do zniesienia, a w rezultacie przytłaczające. A życie takie nie powinno być, bo jest tyle ciekawych i interesujących rzeczy, które dają nam radość. Jak choćby truskawkowa owocowa wyspa, pycha!

piątek, 22 lipca 2011

Nareszcie udało mi się znaleźć idealną fryzurę!






W moich długich poszukiwaniach, udało mi się namierzyć fryzurę jaką chciałabym mieć. Znalazłam kilka ciekawych propozycji, a oto mój faworyt i inne ciekawe pomysły. Najfajniejsze jest to, że są to proste i nieskomplikowane przykłady, na to, jak wyglądać ciekawie, świeżo, modnie, z nutką szaleństwa i romantyzmu w tle.

środa, 13 lipca 2011

Kultura w pracy i na codzień.

Mam takie przemyślenia na temat zachowania się w sytuacjach codziennych w pracy przez ludzi w wieku od 25 do 32 lat, bo ...wczoraj przyszła do pracy nowa "dziewczynka". Pani Dyrektor oprowadzała ją po wszystkich pokojach i przedstawiała. Tak się składa, że ja siedzę w samym środku budynku w przestrzeni otwartej tak, że nie sposób mnie nie zauważyć. Pani Dyrektor przeszła raz, potem następny i do mnie nie podeszła z nową koleżanką. Toteż, przy nadarzającej się okazji, postanowiłam się sama przedstawić. Potem było zebranie, na którym Pani Dyrektor zaczęła przedstawiać ją tym osobom, których nie widziała wcześniej. Powiedziałam, że "my już się znamy". Czym była jakby zdziwiona. Zdziwiona to ja byłam dzisiaj, gdy wczoraj na jedno ze spotkań w sali konferencyjnej przygotowałam kawę dla gościa, a dziś zauważyłam, że filiżanka, tam gdzie ją postawiłam, stała i kolejna Pani Dyrektor, niestety nie odniosła naczyń choćby do kuchni.

Tu muszę nadmienić ważną rzecz. W mojej pracy są "Dyrektory" i "Kierowniki". Pracownicy tacy zwykli, to tylko administracyjni, no i na umowę zlecenie lub o dzieło. Więc reszta obsady to specjaliści i menadżery.

Ja staram się jednak stosować swoje zasady. Nie ulegam presji "wron", bo jestem za mądra i mam więcej doświadczenia. Niestety, młodzi, wykształceni z wielkich miast, to zazwyczaj dziadostwo i prostactwo. Przyznam, że jak na to patrzę, to aż mi wstyd. Wystawiają sobie i firmie taką wizytówkę, że słów brak. Niektórym przydałby się kurs savoir vivre. Oczywiście byłoby nieuczciwe, gdybym wszystkich wrzuciła to jednego wora, bo są tu osoby, które umieją się zachować i są kulturalni, choć to niestety mniejszość.

Ale to nie popsuje mi humoru, bo te zachowania i ci ludzie nie są tego warci. I dlatego na dobry początek dnia zapodaję: http://www.youtube.com/watch?v=uq-gYOrU8bA

środa, 29 czerwca 2011

Magiczne miejsce w sercu Łodzi.

Wczoraj byliśmy we wspaniałym miejscu o nazwie "TEREMOK", które mieści się przy ulicy Piramowicza 10. Jest to mała, skromna pierożkarnia, gdzie właścicielami są repatrianci z Kazachstanu. Wyroby są wykonywane na miejscu, więc można podpatrzeć jak się robi pierogi i inne specjały kuchni wschodu. Wszystko jest świeże i pachnące. Pierogi ruskie rewelacyjne!
Atmosfera wspaniała! Jedzenie znakomite! Polecam!

Link do strony: www.teremok.pl oraz www.pielmieni.pl

poniedziałek, 20 czerwca 2011

My name is Nibia!

Tak się składa, że od kilku tygodni gram, w rewelacyjną grę online Mythos! Spodobał mi się świat Uld i postacie tam żyjące, z którymi odbywam niebagatelne potyczki. Choć bywa ciężko, to nie zniechęcam się. Wczoraj zaliczyłam 14 poziom! Mój kolejny przeciwnik wygląda na super twardego, ale jego też pokonam! Muszę tylko się lepiej dozbroić. Mam jednego zwierzaka, to jest taka kulka, która jest moim kompanem i pomaga mi w walce. Misje są fajnie pomyślane, wiele kilku poziomowych lochów i masa "niegrzecznych" potworów do wyeliminowania.
Przyznaję, że ostatni raz grałam w grę strategiczną ze dwa lata temu i znów mnie wciągnęło. Mimo to, znajduję czas na inne rzeczy, więc chyba się nie uzależniłam;)
Tu link do strony z grą: http://www.mythos-europe.com/pl/index.html

poniedziałek, 30 maja 2011

Czego możemy spodziewać się jesienią i zimą...









Choć pozostało jeszcze kilka miesięcy, to już można zobaczyć co się będzie nosić jesienią i zimą. Na mnie duże wrażenie zrobił pokaz Kenzo i Issey Miyake. Japończycy mają ciekawe podejście do mody, a w szczególności do wzorów i barw. W tym roku Kenzo proponuje ciepłe brązy i zgniły odcień zieleni oraz burgund. Wspaniałe sukienki i spódnice, długie, szerokie, ale lekkie jak puch. Do tego swetry, czyli moje ulubione połączenie. Dla mnie rewelacja! Natomiast Miyake proponuje dużo wzorów geometrycznych, prostokąty, trapezy, trójkąty i krata w kolorach czerwieni, pomarańczu, szarości i bieli. To co rzuciło mi się w oczy to fantastyczne cieniowane rajstopy, które dopełniają i nadają charakteru całej kreacji.

Polecam stronę New York Fashion, gdzie można znaleźć najnowsze trendy i pokazy. Tu link: http://nymag.com/fashion/

Z trochę innej bajki, choć to równie ważne, jeśli nie najważniejsze. Tato po raz kolejny był w szpitalu na badaniach kontrolnych i wszystko jest O.K., nie ma wznowy guza, choć lekarz znalazł stan zapalny. Dostał antybiotyk i już jest w domu. Mama ma się znakomicie, chodzi na terapię i trochę przytyła, dla mnie wygląda świetnie. Kamil dzięki spacerom trochę się opalił i jak zwykle apetyt mu dopisuje.

Dzięki Adikowi kupiłam sobie sandałki na lato. Zajęło to 5 minut! Kolejny raz zakup butów stał się przyjemnością, a nie męką. W ciucholandzie znalazłam sobie fikuśną spódniczkę w stylu country. Jest w kolorze różowo - białym z wzorami w kwiatki, listki i coś na wzór tureckich floresów, ale jest puchata i taka lekka, jednym słowem cudnie słodka na lato!

czwartek, 19 maja 2011

Trochę o modzie...


W dzisiejszych czasach bycie trendy i na topie to chleb powszedni. Trzeba mieć przynajmniej kilka rzeczy w szafie, które pochodzą z czołowych magazynów o modzie. Kupuję tylko jeden magazyn, z racji formatu, jest mały i mieści się w torebce, dużego polotu w wyszukiwaniu nowych pomysłów oraz niskiej ceny. Podoba mi się przełamywanie wzorów, np. spódniczka w kratkę i bluzeczka w drobne kwiatki. Inne połączenie to lekka spódniczka i gruby sweter.
Poza tym uwielbiam tzw. małe czarne. Choć ostatnio udało mi się kupić małą brązową. I to nie w jakimś drogim butiku, ale w "ciucholandzie".
Mam takie jedno miejsce, które odwiedzam dość regularnie. Udało mi się tam znaleźć prawdziwe perełki, a do tego "nówki", jak kardigan Ralpha Laurenta, marynarka szyta ręcznie ze szkockiej wełny Harris Tweed, nowe Lee Jeans i wiele innych rzeczy. Nie kupuję tylko bielizny, butów i dodatków, jak apaszki etc.
Nie da się ukryć, że zabawa modą jest fajna. Często się zastanawiam co na siebie włożyć, mam tyle ciekawych ubrań, w których nie chodzę i trzymam na wyjątkowe okazje, choć takie nie zdarzają się zbyt często, właściwie będąc szczerą to prawie wcale. Mimo to kolekcjonuję niektóre stroje z nadzieją, że jakby co to będę miała w co się ubrać. Niemniej jednak lubię przerzucać wieszakami.
Może nie będę teraz oryginalna, ale styl Anny Wintour bardzo mi się podoba. Nosi zabawne sukienki i łączy różne wzory, co wprawia mnie w zachwyt, klasyka z nowoczesnością, a do tego, nosi te rzeczy z lekkością. Jest prawdziwą damą. Rewelacja!

czwartek, 12 maja 2011

Co może zdenerwować kobietę?

Kolejna comiesięczna przypadłość, oczko w rajtuzach, a może nasz ukochany mężczyzna?
Wszystko po kolei zapewne, ale fakt, że nasz "Pańcio" jest niedobry, wkurza najbardziej. Najprostsza, wydawałoby się sprawa, mężczyznom może sprawić ogromny kłopot. A my - kobiety - musimy dbać o ognisko domowe, myśleć perspektywicznie i kochać bezwarunkowo. I wszystko na pełen gwizdek i na najwyższych obrotach. Różnice między naszymi płciami niestety są ewidentne, taka natura, z tym nie można walczyć, można próbować tłumaczyć, a nóż któregoś dnia jakiś magiczny trybik przeskoczy i zaiskrzy. Do tego czasu, "Pańcio" będzie skutecznie podnosił poziom adrenaliny!

środa, 11 maja 2011

Oto ja w wieku 36 lat.



Nie mogę się zdecydować, które zdjęcie jest lepsze, kolor a może czerń i biel...
W każdym razie tak wyglądam obecnie.

Przypomniały mi się śmieszne teledyski;)

http://www.youtube.com/watch?v=lOfZLb33uCg
Al Yankovic sprawdza się w każdej sytuacji!

http://www.youtube.com/watch?v=07Y0cy-nvAg
Ten teledysk jest rewelacyjny!

http://www.youtube.com/watch?v=EeC8nTYEwQQ"
Adam Sandler mnie zaskoczył, umie śpiewać i jest zabawny!

http://www.youtube.com/watch?v=WeYsTmIzjkw
Kompletnie zapominałam, że ten teledysk i tekst jest tak zabawny, że nie sposób go tu nie umieścić.

http://www.youtube.com/watch?v=1VQ_3sBZEm0
Ten teledysk jest zawsze wprawia mnie w świetny nastrój!

środa, 20 kwietnia 2011

Coś miłego do posłuchania w słoneczne dni.

www.youtube.com/watch?v=7movKfyTBII
To naprawdę fajny, wesoły kawałek:)

www.youtube.com/watch?v=Hc4zDqCrH80
Ten utwór, pierwszy raz zapodał mi Adam, jest super!

www.youtube.com/watch?v=wfSB0Ljokz0
Uwielbiam go słuchać na mojej MP3!

www.youtube.com/watch?v=ufBlOyGPsQk&feature=fvst
Ten utwór to rewelka!

www.youtube.com/watch?v=GBgoT5eqDcE
I oczywiście ten kawałek, wprowadza mnie w fajny nastrój.

poniedziałek, 21 marca 2011

Wreszcie fajna i śmieszna komedia...


Lubię filmy, które są zrobione z głową. Mają wstęp, rozwinięcie, punkt kulminacyjny i koniec. Wreszcie udało mi się zobaczyć zabawny film. Mowa o "Dzień dobry TV".
Główna bohaterka otrzymuje posadę producenta programu w telewizji śniadaniowej. Po zwolnieniu jednej z gwiazd prowadzących, zatrudnia swojego "guru", dziennikarza uhonorowanego wieloma nagrodami. No i zaczyna się zabawa... Film świetny. Genialna obsada Diane Keaton, Harrison Ford czy Rachel McAdams gwarantują, że ogląda się z ogromną przyjemnością. Harrison w świetnej formie, Keaton jak zawsze rewelacyjna, McAdams ujmująca. Jeśli mój mężczyzna się nie nudził i się uśmiał, to jest znak, że to film dla każdego.
Obecnie jesteśmy na etapie II sezonu serialu "EVENT - Zdarzenie". Fabuła w skrócie jest taka... na Ziemi ląduje statek kosmiczny, a jego pasażerowie zostają zamknięci w specjalnie zbudowanym ośrodku i przez 66 lat przesłuchiwani, badani etc. Serial trzyma w napięciu i naprawdę wciąga widza.
I mamy WIOSNĘ:):):) Nareszcie koniec zimy!

czwartek, 17 marca 2011

Normalnie SUPER!

Dziś koleżanka w pracy pokazała mi jak można tanio i fajnie robić zakupy. Nie chodzi tu o "zakupy zakupy", tylko takie na które zazwyczaj nie masz czasu lub z racji ceny nie jest osiągalne. Niektóre usługi jak wiemy są drogie, ale tu można znaleźć prawdziwe perełki. Rewelacja!
Oto linki:
http://www.snuper.pl/miasta/polska
http://www.groupon.pl/oferty/cala-polska

piątek, 11 marca 2011

Obejrzałam "Skąd wiesz?" ("How do you know?")


Nastawiłam się na super komedię romantyczną. Obsada rewelacyjna, romantyzm był i kilka zabawnych momentów, ale czegoś mi zabrakło w tej historii. Ok, główna bohaterka - Lisa - nie zostaje przyjęta do kobiecej drużyny basketballowej, ale nie jest pokazane jak stara się sobie ułożyć życie zawodowe. Wszystko skupia się i kręci się na poszukiwaniach partnera idealnego. Postać Georga jest za to interesująca i pełna zagadek. Ojciec Georga - grany przez Jacka Nicholsona - wplątał go w aferę, z której są dwa wyjścia, albo on pójdzie do więzienia albo syn. Natomiast Matty, chłopak Lisy, który jest lekkoduchem, odkrywa uroki bycia w związku z kobietą. Pech sprawia, że na ich drodze pojawia się George, dzięki któremu Lisa odkrywa czym jest miłość.
Film mnie nie porwał, ale gdy w telewizji są powtórki, to faktycznie warto obejrzeć.

czwartek, 10 marca 2011

Grzech główny i wykluczenie ze środowiska.

Co należy zrobić, by zostać wykluczonym ze środowiska? Wystarczy powiedzieć cokolwiek o narodzie żydowskim. To wystarczy, by stać się antysemitą. Bycie rasistą lub homofobem to już takie nieaktualne, ale bycie antysemitą to najgorsza zbrodnia.
Jak widać z ostatnich doniesień medialnych jest kilka osób, które naraziły się bardzo na krytykę, jak choćby genialny John Galliano, Roger Waters z Pink Floyd czy na naszym podwórku Szymon Majewski Show. Jeśli chodzi o genialnego Galliano, to komuś bardzo zależało na zdyskredytowaniu go w oczach świata mody, najwyraźniej pracował zbyt ciężko, a daru tworzenia pięknych ubrań, ktoś mu pozazdrościł. Ktoś go podszedł, to takie oczywiste. Być może nie chciał się zgodzić na jakiś biznes lub układ i tak go ukarano. Tak czy inaczej, media oszalały, Galliano został wykluczony. Jego ostatni pokaz był rewelacyjny, jak każdy zresztą. Mam nadzieję, że będzie nadal tworzył i nie podda się presji środowiska. Szkoda byłaby niepowetowana.
Roger Walters przeciwstawia się ekspansji i zapędom kolonialnym rządu izraelskiego. Świat widzi działania zmierzające do pozyskania większych obszarów przez Izrael i nie reaguje. Obywatele Palestyny walczą o prawo do godności i spokojnego życia. Należy wspierać naród, który walczy o swoje prawa, a nie udawać, że nie ma problemu.
A nasze podwórko, nie jestem fanką Szymona Majewskiego Show, jest nudny i nie ma się z czego śmiać. Serio, kilka razy próbowałam znaleźć coś zabawnego w tych skeczach, ale nie udało mi się. Mam zapewne inne poczucie humoru. Więc nie mogę się wypowiedzieć.
Żyję w mieście czterech kultur. Nie mam nic przeciwko Żydom, Rosjanom, Niemcom i Polakom. Bądźmy względem siebie uczciwi i szanujmy naszą odmienność. Nie narzucajmy sobie nawzajem, jak mamy myśleć i żyć. To dopiero geszeft!

środa, 9 marca 2011

Jestem nietypowa ...

Jest 9 marzec 2011r. i czekam z niecierpliwością na wiosnę, która jest tuż tuż.
Czasami zdarza mi się przeczytać inne blogi i myślę sobie, że ludzie marudzą. Narzekają na pracę i rodzinę. Częściej dostaje się towarzyszom ich życia. Gdy ktoś jest singlem dla odmiany opisuje życie swojego kota lub psa, bo swojego życia nie ma. To smutne i przygnębiające. Ludzie stają się sobie obcy. Rzadko wychodzą z domu, nie odwiedzają najbliższych, zazwyczaj siedzą przed kompem na Facebook'u lub innym Twitter'ze. Oprócz tego, że mam tego bloga, to nie jestem "zapisana" do żadnego "klubu". Czy to kwestia czasu? Nie. Portale społecznościowe tego typu mnie nie bawią. Czy to oznacza, że jestem jakimś odmieńcem? Nie czuję tego w ten sposób. Na szczęście nikt mi tego nie narzuca. Pomimo, że w pracy jest masa młodych ludzi i 90% z nich to zagorzali "klubowicze", to nie czuję presji otoczenia. Cieszę się dobrą pracą, choć wiekowo jestem jedną z najstarszych osób. Jedno co zauważyłam, to fakt, że nie mam zbyt wielu tematów do rozmowy. Wydaje mi się, że jesteśmy jakby z innych światów. Ich przekonania i upodobania są dla mnie obce. To młodzi, wykształceni z wielkiego miasta...

poniedziałek, 21 lutego 2011

Co się działo od ostaniego wpisu...

Dziś jest 21 luty 2011r i gdyby nie to, że zbliża się koniec miesiąca, to zapewne nie dotarłoby do mnie, że z każdym dniem jest bliżej do wiosny. To miłe i kojące, że zima mija... A jak zima mija to sobie przypominam o pewnym uroczym zwierzątku, który się nazywa Piotruś Królik, jest cudowny, więc polecam stronę z Piotrusiem http://www.peterrabbit.com/home.asp
Tak sobie myślę, co też się działo w tym czasie... Mama niedomagała, po grypie jelitowej dopadła Ją rwa kulszowa i unieruchomiła na 2 tygodnie. Teraz już jest lepiej i Mama wychodzi już sama. Zaś 28 lutego mój Tata idzie na kolejne badanie kontrolne.
W pracy zmiany, bo kilka osób odeszło, a ja mam z tego tytułu więcej pracy, ale daję sobie radę, póki co i nie narzekam. Choć czasem sobie myślę, dlaczego ludzie zachowują się tak, jakby wszystko im się należało. U mnie w pracy są sami dyrektorzy i kierownicy, pardon, "czermen i menadżers", bo oczywiście polski język w tytułowaniu się nie jest "kul". Stąd pewnie ta buta i wykorzystywanie innych do własnych prywatnych celów. Rzecz się maiła z pocztą, otóż przygotowuję i wysyłam pocztę firmową, czasem zdarzyło się, że ktoś poprosił, abym wysłała jego/jej prywatny list, więc się zgadzałam. Niestety zaczęło dochodzić do nadużyć i od teraz, gdy ktoś przyjdzie do mnie z taką prośbą, to odmówię i tak też zrobiłam dzisiaj. Dobre wychowanie i maniery, niestety nie są na porządku dziennym. Proste uprzejmości, to rzecz obecnie rzadko spotykana. A wyręczanie się staje się normą. Dlatego uznałam, że to nie jest miłe i źle się z tym czuję, stąd moje zdecydowane "nie".
Dzień za dniem, a w tym czasie obejrzałam kilka filmów, ale najbardziej mi się podobały "Prawdziwe męstwo" z Jeffem Bridges'em, "Zanim odejdą wody" z Robertem Downey'em Jr. oraz "The Social Network".
A w radiu leci Paul Anka i "Wonderwall" w klimacie Franka Sinatry, bomba! Okazuje się, że Paul Anka nagrał płytę z utworami rockowymi. Są rewelacyjne. Polecam! Nogi same rwą się do tańca.
Skoro było "upuszczenie żółci" na niesprawiedliwości tego świata i trochę z innej beczki w kwestii nowości, to praktyczna rada kuchenna, otóż gdy pozostaje sos z mięsem, to najlepiej jest kupić warzywa na patelnię i zmieszać razem, naprawdę jest pysznie i zdrowo.

środa, 12 stycznia 2011

W Nowym Roku dnia 12 stycznia 2011...

W Nowym Roku 2011 już zaliczam pierwsze przeziębienie. Katar, łzy i chusteczka. Jakoś przetrwam, choć dobrze jest się nad sobą czasem po rozczulać:)

Wiele osób robi sobie jakieś postanowienia w związku z Nowym Rokiem, a ja tym razem nie będę układać listy. Na to, na co mam wpływ, postaram się reagować i ewentualnie zmieniać, a na to, na co nie mam wpływu, to nie. Będę robić to co do tej pory i najlepiej jak potrafię. Po co sobie utrudniać życie i sporządzać postanowienia, których w dużej części się nie dotrzymuje? Najlepiej jest odpowiedzieć sobie na pytanie: "Czy to/tamto/ktoś mi odpowiada?" i po kłopocie. Kiedyś przeczytałam w jakimś poradniku psychologicznym, że gdy dręczy Cię jakiś problem w pracy albo w życiu osobistym, trzeba go szybko określić i wyeliminować, a przykładem był pryszcz. Otóż gdy masz pryszcza, to go wyciskasz i po kłopocie. Tak samo robi się z problemami, od razu należy je rozwiązać. Przekładanie lub odkładanie nie sprawi, że kłopot zniknie, on wciąż będzie, dlatego nie ma sensu czegoś przeczekiwać, bo można się nabawić nerwicy, należy od razu nauczyć się "brać byka za rogi". To nie łatwa sztuka, ale radzę sobie z nią coraz lepiej. To daje ulgę i rozwiewa wszelkie wątpliwości. Nie ma się czego bać, trzeba mieć trochę wiary w siebie.

Dziś na obiad zupa krem z zielonego groszku:)