W dniu 3 grudnia 2010r. odbyła się imprezka w fabrykach w Łodzi. Zagrał zespół Pogodno i było czadowo. Potem na pięterku były tańce i jedzenie a do tego dużo piwa. Panowie DJ'e szaleli i miksowali, dzięki czemu się kręciło. Bawiliśmy się świetnie. Można było poczuć smak undergroundowej atmosfery, prawie jak w Nowym Yorku w latach 70'tych. Było ognisko, gdzie palacze ogrzewali się w zimowy wieczór. Ludzie dopisali, było naprawdę rewelacyjnie. Wytańczyłam się tak, że mięśnie szyi bolały mnie przez całą sobotę i niedzielę. Ale warto było się wyrwać z domu, spotkać z przyjaciółmi i poprostu dobrze się bawić.
W starych fabrykach, jeszcze nie wyremontowanych, czuje się klimat minionych czasów. Takie pomniki historii są bezcenne dla każdego miasta. Łódź - miasto robotnicze - miasto wyjątkowe. Niepowtarzalne miejsca, zmieniają się, są odrestaurowywane, rewitalizowane, przywraca się im ich dawną świeżość i blask. Wiele lat stały i niszczały w oczach, teraz można tchnąć w nich drugie życie, otworzyć dla ludzi. Manufaktura, Biała Fabryka, Księży Młyn, lofty Scheiblera, kamienice przy Piotrkowskiej, a teraz fabryka Scheiblera. To miasto ma duszę, tradycję i kulturę, trzeba to szanować i nieustannie pielęgnować. "I love this town", tak śpiewał o Miami Will Smith, a ja tak śpiewam o moim mieście.
poniedziałek, 6 grudnia 2010
wtorek, 23 listopada 2010
Właściwie, to dzień jak codzień.
Jest 23 listopad 2010r. Ponuro, bo i jesień nastała. Na taką aurę, mój Tata mawia: "pogoda pod zdechłym Azorkiem". Ostatnio ciężko jest mi się podnieść z łóżka, bo i szaro i ciemno i zimnawo. Nie dopadła mnie chandra, o nie! Po prostu dobrze jest sobie pognić przy boku swojego kochanka.
I żeby nie zrobiło się zbyt słodko, czas na porcję przemyśleń z dnia dzisiejszego. Otóż pomstuje jeszcze - niestety - żałosny obraz porównywania pracy ludzi o różnych zawodach. Otóż są zawody, których wykształcenie, umiejętności i wiedzę sprowadza się do minimum porównując ze sprzedawcą lub kasjerem w hipermarkecie. Nie ujmując nic ostatniemu zawodowi, do którego też trzeba się wykazać pewnymi umiejętnościami, mimo to uważam jednakowoż, że jest to nie na miejscu. Żadna praca nie hańbi i to fakt, ale kasjer bez wyższego wykształcenia i bez wiedzy potrzebnej do wykonywania zawodu wykładowcy, niestety nie będzie w stanie sprostać zadaniu. Ale są osoby, którym jest wszystko jedno. Co tam, że ktoś robi inną robotę, wszystkich można wrzucić do jednego wora. Tak samo jak i wynagrodzenie za pracę. A niech tam, wszystkim po równo. Ale hola, hola! To nie do końca tak powinno być. Uświadamianie ludzi, o tym co się robi i jakie powinno być wynagrodzenie za wykonaną pracę, nadal jest konieczne. I niezbędne, okazuje się. Ludzka indolencja i brak fundamentalnych podstaw wychowania, to obraz obecnego społeczeństwa lub jej większości. W cenie są ludzie, którzy mają szacunek do siebie i do pracy jaką wykonują. Wyznaję zasadę: "traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być potraktowany". Gdy ktoś nie potrafi lub nie umie tego zrozumieć, świadczy jedynie o jego lub jej ignorancji i z tym walczyć nie będę, jedynie przeciwstawiam się temu i robię swoje. Jeśli komuś nie odpowiada moja cena za moją pracę, to już jego problem. To nie ja szukam wykonawcy, ale ty jesteś tą osobą. Zawsze można próbować pertraktować warunki i należy to robić, ale gdy ma się do czynienia z chamstwem i bezczelnością, to ja dziękuję. Nie zamierzam się angażować w coś co wywoła spazmy i stres temu towarzyszący. Jestem zdania, że zawsze czeka na mnie coś lepszego i wolałabym tego nie przeoczyć. Gdzie zamyka się drzwi, otwierają się okna. Trzeba szanować siebie, bo na innych nie ma co liczyć, a "puste beczki wydają najdonioślejsze dźwięki". I taka jest prawda.
I żeby nie zrobiło się zbyt słodko, czas na porcję przemyśleń z dnia dzisiejszego. Otóż pomstuje jeszcze - niestety - żałosny obraz porównywania pracy ludzi o różnych zawodach. Otóż są zawody, których wykształcenie, umiejętności i wiedzę sprowadza się do minimum porównując ze sprzedawcą lub kasjerem w hipermarkecie. Nie ujmując nic ostatniemu zawodowi, do którego też trzeba się wykazać pewnymi umiejętnościami, mimo to uważam jednakowoż, że jest to nie na miejscu. Żadna praca nie hańbi i to fakt, ale kasjer bez wyższego wykształcenia i bez wiedzy potrzebnej do wykonywania zawodu wykładowcy, niestety nie będzie w stanie sprostać zadaniu. Ale są osoby, którym jest wszystko jedno. Co tam, że ktoś robi inną robotę, wszystkich można wrzucić do jednego wora. Tak samo jak i wynagrodzenie za pracę. A niech tam, wszystkim po równo. Ale hola, hola! To nie do końca tak powinno być. Uświadamianie ludzi, o tym co się robi i jakie powinno być wynagrodzenie za wykonaną pracę, nadal jest konieczne. I niezbędne, okazuje się. Ludzka indolencja i brak fundamentalnych podstaw wychowania, to obraz obecnego społeczeństwa lub jej większości. W cenie są ludzie, którzy mają szacunek do siebie i do pracy jaką wykonują. Wyznaję zasadę: "traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być potraktowany". Gdy ktoś nie potrafi lub nie umie tego zrozumieć, świadczy jedynie o jego lub jej ignorancji i z tym walczyć nie będę, jedynie przeciwstawiam się temu i robię swoje. Jeśli komuś nie odpowiada moja cena za moją pracę, to już jego problem. To nie ja szukam wykonawcy, ale ty jesteś tą osobą. Zawsze można próbować pertraktować warunki i należy to robić, ale gdy ma się do czynienia z chamstwem i bezczelnością, to ja dziękuję. Nie zamierzam się angażować w coś co wywoła spazmy i stres temu towarzyszący. Jestem zdania, że zawsze czeka na mnie coś lepszego i wolałabym tego nie przeoczyć. Gdzie zamyka się drzwi, otwierają się okna. Trzeba szanować siebie, bo na innych nie ma co liczyć, a "puste beczki wydają najdonioślejsze dźwięki". I taka jest prawda.
środa, 17 listopada 2010
9 listopada 2010r.
poniedziałek, 18 października 2010
osiemnasty dzień paździenika 2010r.
Łódź nie będzie Europejską Stolicą Kultury w 2016 roku.
I tyle...
I tyle...
poniedziałek, 27 września 2010
dwudziesty siódmy wrzesień 2010r.















Już po wakacjach... ach, było wspaniale. Chodziliśmy szlakami, po wielkich głazach, a wokół roztaczał się piękny las. Widoki zapierające dech w piersiach i ta cisza... Zresztą zdjęcia obrazują niepowtarzalny klimat i atmosferę Gór Stołowych. Byłam tam pierwszy raz i jestem zauroczona. Teraz, gdy dobijemy do kolejnych wakacji, to wybierzemy takie miejsce, gdzie nie był ani Adam, ani nie byłam Ja. Wspólne odkrywanie nowego terenu będzie z pewnością ekscytujące. Zdjęcia w dr0dze:)
czwartek, 26 sierpnia 2010
dwudziesty szósty sierpień 2010r.

Już za chwileczkę, już za momencik będę miała urlopik:) Jupii:)
A oto przedsmak moich pierwszych od 10-ciu lat wakacji i to jeszcze z Adamem.
Znalazłam u Rodziców plecaczek, taki podręczny na niezbędne rzeczy, wypiorę go i zabiorę w góry. Wyjazd jest zaplanowany na 1 września. Dzieci rozpoczną szkołę, a my na szlak. To wielka frajda, przyroda, cisza, brak pośpiechu, widoki, ech... jeszcze chwilka.
wtorek, 24 sierpnia 2010
dwudziesty czwarty sierpnia 2010r.
Jak często zdarza się "mól"? Jak sobie z nim radzić?
Gorąca czekolada, śmieszny film, wyrzucenie z siebie nagromadzonej żółci, sex, zakupy, ulubiona potrawa, spojrzenie w lustro i powiedzenie sobie - "jestem ponad to", wyjazd na wymarzone wakacje. Jest kilka możliwości, choć, gdy coś zalazło za skórę, to myśli kołaczą się po głowie i nie pozwalają się skupić. Czas mija i z godziny na godzinę ustępuje napięcie i pojawia się spokój.
Duszę w sobie złość, czasem nie daję upustu i się we mnie gotuje. Co powoduje taki stan?
Kilka rzeczy można wymienić:
- arogancja,
- indolencja,
- ignorancja,
- chamstwo,
- buta,
- bezczelność,
- hipokryzja,
- infantylność,
- cwaniactwo,
- bałaganiarstwo
i jak coś mi się przypomni, to dopiszę.
Gorąca czekolada, śmieszny film, wyrzucenie z siebie nagromadzonej żółci, sex, zakupy, ulubiona potrawa, spojrzenie w lustro i powiedzenie sobie - "jestem ponad to", wyjazd na wymarzone wakacje. Jest kilka możliwości, choć, gdy coś zalazło za skórę, to myśli kołaczą się po głowie i nie pozwalają się skupić. Czas mija i z godziny na godzinę ustępuje napięcie i pojawia się spokój.
Duszę w sobie złość, czasem nie daję upustu i się we mnie gotuje. Co powoduje taki stan?
Kilka rzeczy można wymienić:
- arogancja,
- indolencja,
- ignorancja,
- chamstwo,
- buta,
- bezczelność,
- hipokryzja,
- infantylność,
- cwaniactwo,
- bałaganiarstwo
i jak coś mi się przypomni, to dopiszę.
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
dwudziesty trzeci sierpień 2010 r.



21 sierpień moje imieniny, 22 sierpień moje 36 urodziny.
Nie czuję tych lat. Nie mam wrażenia, że jestem po tzw. 30-stce. Tylko, gdy mnie strzyknie, coś zaboli lub w jakiś inny sposób organizm o sobie przypomina, to wtedy sobie myślę, że to może być spowodowane wiekiem. Ale co tam, najważniejsze, to czuć się dobrze ze sobą, lubić się, akceptować swoje wady i zalety, udoskonalać siebie pod każdym względem i uśmiechać się każdego dnia. Jeśli ja będę z siebie zadowolona, to i mój Kochany też na tym zyska. Zatem zawsze, gdy o to poproszę, dostaję dawkę dobrych rad i wsparcie. Jestem za to wdzięczna.
P.S. Dziękuję Kochanie za to, że jesteś ze mną, w każdej ważnej i mniej ważnej chwili, że mnie wspierasz i wytrzymujesz moje humory.
P.S. Ten Pan w okularach, to brat Adama - Tomek. Jest utalentowanym fotografem. Jego prace można zobaczyć w "oko w oko".
wtorek, 17 sierpnia 2010
siedemnasty dzień sierpnia 2010r.





Zbliża się wielkimi krokami mój urlop i nasz wyjazd w Góry Stołowe, więc Adam przesyłał mi przedsmak wyprawy sprzed lat. Wspomnień czar. Czarno-białe fotografie są magiczne.
P.S. Gdy tak patrzę na zdjęcia mojego Adama, to myślę sobie, że mam fajnego faceta, który na dodatek mnie kocha. Czasem tak mnie wkurza, że mam ochotę zadać mu tortury "smyrkotki", aż się porzyga, ale jest także rozczulający i przezabawny. Ma wady i zalety, jak każdy, ale Go bardzo kocham.
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
16 sierpień 2010r.
piątek, 30 lipca 2010
trzydziesty dzień lipca 2010r.

Gdybym miała pieska, to tylko Akitę Inu:) Jest piękny, mądry i oddany. Jakiś czas temu oglądałam film "Hachiko - A dog story" z Richardem Gere'm. Spłakałam się jak bóbr.
Natomiast tu zamieszczam link do filmu japońskiego 阿八的故事 - "Hachiko monogatari" - "Opowieść o Hachiko" oraz zdjęcie, które nota bene mam też na pulpicie mojego komputera w pracy. Psinka wygląda jakby się uśmiechała, więc gdy sobie patrzę na fotkę, to też się uśmiecham. Koszt szczeniaczka jest od 2000 do 3000 zł. To bardzo drogo, ale jest to wyjątkowa rasa, więc gdybym miała mieć "futrzanego przyjaciela", to tylko takiego.
www.youtube.com/watch?v=P3s11acb7Z8
czwartek, 22 lipca 2010
dwudziesty drugi dzień lipca 2010r.
Wczoraj byliśmy na pogrzebie Cioci Teresy, siostry mojej Mamy. Zmarła nagle, miała zawał. To już drugi pogrzeb w tym roku z kręgu rodziny i znajomych. Ostatnio widziałam Ciocię jakieś 10 lat temu, jeśli nie więcej. Rodzina i wewnętrzne niesnaski, choroba i któż to wie co jeszcze, spowodowało, że kontakt się urwał. Co wcale nie oznacza, że się nie wspominało, czy nie myślało, poprostu nie spotykaliśmy się. Pamiętam, że gdy przyjeżdżałam w odwiedziny z Mamą, to Ciocia kupowała dla mnie łakocie. Pamiętam, że była pogodna i wesoła. Pamiętam, że dobrze gotowała. Pamiętam, że lubiła poplotkować z Mamą, kiedy odwiedzała Rodziców. Będę właśnie taką Ją pamiętać, pogodną i wesołą.
A prawda jest taka, że czas upływa, choć tak naprawdę, to na co dzień tego nie dostrzegamy. Patrzymy w lustro i rzadko zdajemy sobie sprawę, że właśnie ta twarz się zmienia każdego dnia. Jesteśmy przyzwyczajeni do swojego odbicia. Choć, kto bardziej wnikliwy, dostrzeże, tu zmarszczkę, tam podkówkę, tu pieprzyk, tam jakieś naczynko. Zmieniamy się nieustannie. Zmienia się nasz wygląd i nasze postrzeganie ludzi. Nigdy nie pozostaje się tą samą osobą sprzed kilku dziesięciu lat wstecz. Doświadczenia i życie sprawia, że ewoluujemy, każdy tak jak tego chce lub jak może. Świat jest cudowny, magiczny i pełen niespodzianek, trzeba to dostrzegać i oddychać tym, dać się pochłonąć i poprostu żyć. Być spełnionym i szczęśliwym.
A prawda jest taka, że czas upływa, choć tak naprawdę, to na co dzień tego nie dostrzegamy. Patrzymy w lustro i rzadko zdajemy sobie sprawę, że właśnie ta twarz się zmienia każdego dnia. Jesteśmy przyzwyczajeni do swojego odbicia. Choć, kto bardziej wnikliwy, dostrzeże, tu zmarszczkę, tam podkówkę, tu pieprzyk, tam jakieś naczynko. Zmieniamy się nieustannie. Zmienia się nasz wygląd i nasze postrzeganie ludzi. Nigdy nie pozostaje się tą samą osobą sprzed kilku dziesięciu lat wstecz. Doświadczenia i życie sprawia, że ewoluujemy, każdy tak jak tego chce lub jak może. Świat jest cudowny, magiczny i pełen niespodzianek, trzeba to dostrzegać i oddychać tym, dać się pochłonąć i poprostu żyć. Być spełnionym i szczęśliwym.
piątek, 16 lipca 2010
szesnasty lipiec 2010r.

Upał jest ciężki do zniesienia, ale trzeba wytrzymać tę temperaturę. W naszym domku jest jak w fińskiej saunie, a na dworze jest nie lepiej. Fajnie, że jest lato, fajnie, że świeci słońce, ale jakby tak troszkę powiał chłodny wiaterek, to byłoby luks! Czekam na burzę, taką z piorunami i dużo deszczu. O, właśnie grzmi! Może będzie padać!
A już za chwil kilka... weekend!
poniedziałek, 12 lipca 2010
to wciąż dwunasty lipiec 2010r.




W sobotę zabraliśmy na spacer do Zoo mojego brata Kamila. Był szczęśliwy. Tak się składa, że On uwielbia zwierzęta i podróże. Gdy byliśmy dziećmi zawsze wyjeżdżaliśmy na wakacje, w góry lub nad morze. To był fajny czas, bo niczym się nie martwiliśmy, byliśmy beztroscy, jak to dzieci. Mam zdjęcia i pokaże, jak fajnie jest w łódzkim Zoo.
dwunasty lipiec 2010r.

Ech... skończył się Mundial w RPA, a mistrzem świata została Hiszpania. Moja drużyna, Urugwaj, ostatecznie zajęła czwarte miejsce. Natomiast Diego Forlan otrzymał Złotą Piłkę i tym samym został wybrany najlepszym piłkarzem Mundialu. Muszę przyznać, że ekipa z Urugwaju jest fantastyczna, żeby choć w połowie nasza drużyna potrafiła i chciała tak grać. Mam nadzieję, że znajdą się młodzi i chętni do gry ludzie w Polsce i że zaczniemy odnosić sukcesy, bo jak patrzę na polską piłkę nożną, to nie patrze, bo mnie ściska, ze wstydu. Rozumiem, że można przegrać, ale my przegrywamy nawet 6 do 0, fakt, że z obecnym mistrzem świata (ostatni mecz przed Mundialem), ale mimo to, bez przesady. Rozumiem 2, 3 do 0, ale 6! Katastrofa! Jak tak dalej będzie, to możemy zapomnieć o Mistrzostwach Europy w 2012. Jak to możliwe, że w kraju, w którym mieszka prawie 40 milionów ludzi, nie ma dobrej piłki nożnej? Czy tak trudno jest zrobić porządek z polską piłką i ich "przedstawicielami", przecież to żenujące!
Czytałam wywiad z Jarosławem Kaczyńskim w dzisiejszej Rzeczpospolitej i jestem zdania, że rządy PiS'u były błogosławieństwem dla Polski. W tym krótkim okresie, ci ludzie pracowali by Polska była krajem traktowanym na równi z innymi państwami UE.
A jak my wyglądamy na tle innych państw europejskich obecne, z przeproszeniem, jak gówno w lesie! Nie umiemy i nie troszczymy się o nasz kraj! Nasz naród jest zmanipulowany i bezmyślny. Ludzie nie czytają i nie umieją wyciągać wniosków. Nie chcę generalizować, bo byłabym nieuczciwa, myślę, że Polaków stać na rozsądek, tylko, że to trwa zbyt długo. Działamy zbyt chaotycznie. Mobilizujemy i wytężamy siły, gdy dosięga nas tragedia, a moglibyśmy jednak być bardziej zapobiegawczy i rezolutni. Nasza ułańska fantazja, która jednak gdzieś w nas drzemie, przypomina nam o dawnych czasach. Wielka szkoda, dla nas i dla naszego kraju. Ignorancja i bezduszność, to najgorsze wady jakie posiadamy. Politycy pokazują to najlepiej. Jak to możliwe, że wybieramy na przedstawicieli naszego kraju osoby, których przeszłość daje wiele do życzenia. Osoby, których nie rozliczyliśmy i nie rozliczamy za działania będące szkodą dla kraju. Zapominamy o tym, czy zwyczajnie to bagatelizujemy, bo nas to nie dotyczy. Ale dotyczy, gdyż ci ludzie rządzą naszym krajem i podejmują decyzje ważne dla nas. Zbliżają się wybory do samorządów, a w przyszłym roku do sejmu, czas pokaże, czy "500 dni spokoju i wytężonej roboty" przyniosły realne efekty, bo trzy lata nie przyniosły nic, z wyjątkiem bałaganu i bzdurnych przepisów.
środa, 7 lipca 2010
siódmy lipiec 2010 r.

























Wczoraj odbył się mecz półfinałowy między Urugwajem a Holandią, wynik 2:3 dla Holandii. Niestety Urugwaj nie będzie walczył o puchar ale o 3 miejsce w tzw meczu pocieszenia, tylko ciekawe z kim, bo dziś o finałowy mecz będzie grać Hiszpania z Niemcami, więc dopiero wieczorem się okaże, kto stawi czoło walecznym piłkarzom z Urugwaju. Nie ukrywam, że jest mi przykro, że nie doszli do finału, ale mimo to podziwiam ich determinację i walkę! Piękny mecz, piękne bramki, piękna gra! Nie ustawali w staraniach o 3 bramkę i to jest właśnie wspaniałe, że gra się do końca, do ostatniego gwizdka, nie poddaje się tylko brnie do przodu. Rewelacyjna postawa zawodników Urugwaju! Szacunek i ukłony!
Z innej beczki, byliśmy na dwudniowym urlopie w Sulejówku. Wyrwaliśmy się z miasta i przenieśliśmy się do innego wymiaru, że tak to określę. Zwiedziliśmy Opactwo Cystersów, jest fantastyczne, stare, ciche, piękne, z historią w tle. Na ścianach ręcznie wykonane freski, do tego drewniane i ozdobione siedzenia, a także znaki/herby na ścianach. To dodaje uroku i jednocześnie pozwala przenieść się w czasie. Potem Sulejowski kościół. Bez pośpiechu, bez nerwów, w upale, ale co tam! Drugi dzień to opalanie, koszykówka i basen. Wszystko to sprawiło nam frajdę. Ja marzyłam o pływaniu. I spełniłam swoje marzenie, tylko że okazało się, że nie mam kondycji, takiej jak kiedyś. Poczułam wszystkie mięśnie! Przez dwa dni bolało mnie całe ciało. Ale nic to, było super! Nie mogę jeszcze dojść do siebie, to tylko dwa dni, ale jaka radość! Mam zdjęcia, więc lada moment je zamieścimy.
Z wyjazdu na koncert Pearl Jam nic nie wyszło, ale to nie oznacza, że jeszcze kiedyś nie przyjadą do Polski, bo najwyraźniej lubią nasz kraj. Zatem czekam na kolejny raz!
Urlop szykuję na koniec sierpnia i początek września, tym razem na dwa tygodnie! W planach wyprawa w Góry Stołowe. Wystarczy tydzień, by znów poczuć się jak w innym wymiarze! Już nie mogę się doczekać!
Prezydentem został Bronisław Komorowski. Bez komentarza.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)