środa, 14 kwietnia 2010

10 kwietnia 2010


W tym dniu zginął w katastrofie lotniczej Prezydent Polski Lech Kaczyński z małżonką Marią oraz osoby towarzyszące mu w drodze na obchody 70 rocznicy mordu w Katyniu.
Z bólem serca żegnam mojego Prezydenta i Jego żonę oraz pozostałe osoby, które zginęły w tej przerażającej katastrofie. Składam kondolencje wszystkim Rodzinom i bliskim.
Dziękuję za wszystko co dla mnie i mojej ojczyzny zrobił Pan Prezydent. Byłam i jestem dumna, że Polska miała takiego przywódcę. Mimo tak wielu przeciwności, pokazał Pan, że zawsze należy walczyć i nie poddawać się, że My Polacy nie jesteśmy państwem zaściankowym, że powinniśmy być dumni z siebie, naszej historii i kultury. Pokazał Pan, że patriotyzm, to nie puste słowo, że należy dążyć do tego, by pamiętać kim się jest i skąd się pochodzi. Po raz pierwszy czułam dumę, że jestem Polką! Dziękuję i chylę głowę przed Panem Prezydentem.

czwartek, 1 kwietnia 2010

the first of April, 2010


OK. It's not a joke! First of all, I noticed that everybody here are from foreigne countries. I didin't see anybody from Poland such a pity, but fine by me.
I also noticed that mostly people here are interested in comics, art etc.
So, for the beiginning my favourite painter:
Zdzislaw Beksinski
When I was 18, I saw the album of Zdzislaw Beksinski in my Dad's library. I was shocked! The pictures were amaizing and so beautiful! I still think that he is one of the best painters from Poland. I remember his last exhibition in Museum of City Lodz (Poland), I was there and I saw these paintings. They are maybe scary, but his imagination was incredible. He was so talented. I admire his work.

pierwszy dzień kwietnia 2010r.

Tak oto w wiosennej aurze przypomniało mi się, że nie pisałam od ponad miesiąca.
Primo po pierwsze: nie mogłam się doczekać końca zimy, oj dała popalić w tym roku,
primo po drugie: nie piszę w domu, bo jakoś i nie mam weny i jakoś mi się zwyczajnie nie chce, to chyba przez to przesilenie wiosenne, bo primo po trzecie: jest WIOSNA, WIOSENKA, o jak miło! Słońce ogrzewa ziemię, jeszcze nie ma trawki, ale wiosenny deszczyk zrobi swoje. Jeszcze trochę i będą młode warzywa i owoce, cudnie:) Chyba zaczynam czuć się wiosennie, bo i mam ochotę na sok z marchwi lub banana, nie wspominając już o serku z rzodkiewką i szczypiorkiem, który już zaczyna mi się śnić, bo to jest pycha:) Primo po czwarte: marzec był początkowo nieciekawy, oboje Rodzice znaleźli się w szpitalu, Tato na badaniach kontrolnych, Mama z racji depresji. Nie było powodów do radości, choć starałam się trzymać dzielnie i myślę, że mi się to udało. Tatko niestety będzie już zawsze pod kontrolą urologa, nie ominiemy tego, Muminka, czyli moja Mama, podobno jest wyleczona z depresji... sama się wyleczyła po 18 latach, odstawiła leki, zaczęła mieć jakieś omamy i nagle jest wyleczona. GENIALNE! Można pogratulować polskiej służbie zdrowia, a w szczególności lekarzom, którzy nie chcą dawać pacjentom skierowań na badania bo według nich nie ma ku temu przesłanek, a co najważniejsze, polskiego państwa nie stać na to by pacjenci robili sobie badania. To powiedziała mi lekarka mojej Mamy, gdy zapytałam dlaczego, gdy Mama prosiła ją o skierowanie dwukrotnie, to go nie dostała. Według Rzecznika Praw Pacjenta. lekarza obowiązkiem jest wypisać skierowanie a sprawą pacjenta jest gdzie sobie takie badanie zrobi i tyle. Nie będę ukrywać, że krew napłynęła mi do mózgu. Naprawdę jest coś co mnie przeraża, to kompletna ignorancja! Ewidentnie pani doktor minęła się z powołaniem, zamiast leczyć powinna zostać politykiem. Mimo to, pozwoliłam sobie na pewne uwagi względem jej zachowania, po czym pani doktor powiedziała, że mogę złożyć skargę. Najwyraźniej nie zrozumiem się z panią doktor. Zawsze myślałam, że zadaniem lekarza jest dbać o zdrowie pacjentów, okazuje się, że mogłam się mylić... Bywa. Dobra wiadomość to taka, że Mama dziś wychodzi ze szpitala. Ale i w tym nieszczęściu, pojawiło się coś co sprawiło, że miesiąc marzec będzie miesiącem przełomowym, bo mój Adam dostał pracę! Myślę że, jak się postara i będzie mu naprawdę zależało, bo według mnie warunki są bardzo zachęcające, a i firma jest stabilna, mógłby się wreszcie zakotwiczyć na dłuuuugi czas. Poza tym jest to praca biurowa, a nie na linii w fabryce.
To już kolejne primo, teraz po piąte: lada moment święta Wielkanocne. Niedzielę świąteczną spędzimy z Rodzicami, najpierw śniadanie u moich, a obiad u Rodziców Adama. Za to w "Lalany poniedziałek" chciałabym odpocząć i poprostu posiedzieć w domu, zrobić coś dobrego na obiad, wrzucić pranie i poprostu nie śpieszyć się. Brakuje mi odpoczynku, czuję się przemęczona, ale mam nadzieję zregenerować siły.