środa, 13 lipca 2011

Kultura w pracy i na codzień.

Mam takie przemyślenia na temat zachowania się w sytuacjach codziennych w pracy przez ludzi w wieku od 25 do 32 lat, bo ...wczoraj przyszła do pracy nowa "dziewczynka". Pani Dyrektor oprowadzała ją po wszystkich pokojach i przedstawiała. Tak się składa, że ja siedzę w samym środku budynku w przestrzeni otwartej tak, że nie sposób mnie nie zauważyć. Pani Dyrektor przeszła raz, potem następny i do mnie nie podeszła z nową koleżanką. Toteż, przy nadarzającej się okazji, postanowiłam się sama przedstawić. Potem było zebranie, na którym Pani Dyrektor zaczęła przedstawiać ją tym osobom, których nie widziała wcześniej. Powiedziałam, że "my już się znamy". Czym była jakby zdziwiona. Zdziwiona to ja byłam dzisiaj, gdy wczoraj na jedno ze spotkań w sali konferencyjnej przygotowałam kawę dla gościa, a dziś zauważyłam, że filiżanka, tam gdzie ją postawiłam, stała i kolejna Pani Dyrektor, niestety nie odniosła naczyń choćby do kuchni.

Tu muszę nadmienić ważną rzecz. W mojej pracy są "Dyrektory" i "Kierowniki". Pracownicy tacy zwykli, to tylko administracyjni, no i na umowę zlecenie lub o dzieło. Więc reszta obsady to specjaliści i menadżery.

Ja staram się jednak stosować swoje zasady. Nie ulegam presji "wron", bo jestem za mądra i mam więcej doświadczenia. Niestety, młodzi, wykształceni z wielkich miast, to zazwyczaj dziadostwo i prostactwo. Przyznam, że jak na to patrzę, to aż mi wstyd. Wystawiają sobie i firmie taką wizytówkę, że słów brak. Niektórym przydałby się kurs savoir vivre. Oczywiście byłoby nieuczciwe, gdybym wszystkich wrzuciła to jednego wora, bo są tu osoby, które umieją się zachować i są kulturalni, choć to niestety mniejszość.

Ale to nie popsuje mi humoru, bo te zachowania i ci ludzie nie są tego warci. I dlatego na dobry początek dnia zapodaję: http://www.youtube.com/watch?v=uq-gYOrU8bA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz