Jest 23 listopad 2010r. Ponuro, bo i jesień nastała. Na taką aurę, mój Tata mawia: "pogoda pod zdechłym Azorkiem". Ostatnio ciężko jest mi się podnieść z łóżka, bo i szaro i ciemno i zimnawo. Nie dopadła mnie chandra, o nie! Po prostu dobrze jest sobie pognić przy boku swojego kochanka.
I żeby nie zrobiło się zbyt słodko, czas na porcję przemyśleń z dnia dzisiejszego. Otóż pomstuje jeszcze - niestety - żałosny obraz porównywania pracy ludzi o różnych zawodach. Otóż są zawody, których wykształcenie, umiejętności i wiedzę sprowadza się do minimum porównując ze sprzedawcą lub kasjerem w hipermarkecie. Nie ujmując nic ostatniemu zawodowi, do którego też trzeba się wykazać pewnymi umiejętnościami, mimo to uważam jednakowoż, że jest to nie na miejscu. Żadna praca nie hańbi i to fakt, ale kasjer bez wyższego wykształcenia i bez wiedzy potrzebnej do wykonywania zawodu wykładowcy, niestety nie będzie w stanie sprostać zadaniu. Ale są osoby, którym jest wszystko jedno. Co tam, że ktoś robi inną robotę, wszystkich można wrzucić do jednego wora. Tak samo jak i wynagrodzenie za pracę. A niech tam, wszystkim po równo. Ale hola, hola! To nie do końca tak powinno być. Uświadamianie ludzi, o tym co się robi i jakie powinno być wynagrodzenie za wykonaną pracę, nadal jest konieczne. I niezbędne, okazuje się. Ludzka indolencja i brak fundamentalnych podstaw wychowania, to obraz obecnego społeczeństwa lub jej większości. W cenie są ludzie, którzy mają szacunek do siebie i do pracy jaką wykonują. Wyznaję zasadę: "traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być potraktowany". Gdy ktoś nie potrafi lub nie umie tego zrozumieć, świadczy jedynie o jego lub jej ignorancji i z tym walczyć nie będę, jedynie przeciwstawiam się temu i robię swoje. Jeśli komuś nie odpowiada moja cena za moją pracę, to już jego problem. To nie ja szukam wykonawcy, ale ty jesteś tą osobą. Zawsze można próbować pertraktować warunki i należy to robić, ale gdy ma się do czynienia z chamstwem i bezczelnością, to ja dziękuję. Nie zamierzam się angażować w coś co wywoła spazmy i stres temu towarzyszący. Jestem zdania, że zawsze czeka na mnie coś lepszego i wolałabym tego nie przeoczyć. Gdzie zamyka się drzwi, otwierają się okna. Trzeba szanować siebie, bo na innych nie ma co liczyć, a "puste beczki wydają najdonioślejsze dźwięki". I taka jest prawda.
wtorek, 23 listopada 2010
środa, 17 listopada 2010
9 listopada 2010r.
poniedziałek, 18 października 2010
osiemnasty dzień paździenika 2010r.
Łódź nie będzie Europejską Stolicą Kultury w 2016 roku.
I tyle...
I tyle...
poniedziałek, 27 września 2010
dwudziesty siódmy wrzesień 2010r.















Już po wakacjach... ach, było wspaniale. Chodziliśmy szlakami, po wielkich głazach, a wokół roztaczał się piękny las. Widoki zapierające dech w piersiach i ta cisza... Zresztą zdjęcia obrazują niepowtarzalny klimat i atmosferę Gór Stołowych. Byłam tam pierwszy raz i jestem zauroczona. Teraz, gdy dobijemy do kolejnych wakacji, to wybierzemy takie miejsce, gdzie nie był ani Adam, ani nie byłam Ja. Wspólne odkrywanie nowego terenu będzie z pewnością ekscytujące. Zdjęcia w dr0dze:)
czwartek, 26 sierpnia 2010
dwudziesty szósty sierpień 2010r.

Już za chwileczkę, już za momencik będę miała urlopik:) Jupii:)
A oto przedsmak moich pierwszych od 10-ciu lat wakacji i to jeszcze z Adamem.
Znalazłam u Rodziców plecaczek, taki podręczny na niezbędne rzeczy, wypiorę go i zabiorę w góry. Wyjazd jest zaplanowany na 1 września. Dzieci rozpoczną szkołę, a my na szlak. To wielka frajda, przyroda, cisza, brak pośpiechu, widoki, ech... jeszcze chwilka.
wtorek, 24 sierpnia 2010
dwudziesty czwarty sierpnia 2010r.
Jak często zdarza się "mól"? Jak sobie z nim radzić?
Gorąca czekolada, śmieszny film, wyrzucenie z siebie nagromadzonej żółci, sex, zakupy, ulubiona potrawa, spojrzenie w lustro i powiedzenie sobie - "jestem ponad to", wyjazd na wymarzone wakacje. Jest kilka możliwości, choć, gdy coś zalazło za skórę, to myśli kołaczą się po głowie i nie pozwalają się skupić. Czas mija i z godziny na godzinę ustępuje napięcie i pojawia się spokój.
Duszę w sobie złość, czasem nie daję upustu i się we mnie gotuje. Co powoduje taki stan?
Kilka rzeczy można wymienić:
- arogancja,
- indolencja,
- ignorancja,
- chamstwo,
- buta,
- bezczelność,
- hipokryzja,
- infantylność,
- cwaniactwo,
- bałaganiarstwo
i jak coś mi się przypomni, to dopiszę.
Gorąca czekolada, śmieszny film, wyrzucenie z siebie nagromadzonej żółci, sex, zakupy, ulubiona potrawa, spojrzenie w lustro i powiedzenie sobie - "jestem ponad to", wyjazd na wymarzone wakacje. Jest kilka możliwości, choć, gdy coś zalazło za skórę, to myśli kołaczą się po głowie i nie pozwalają się skupić. Czas mija i z godziny na godzinę ustępuje napięcie i pojawia się spokój.
Duszę w sobie złość, czasem nie daję upustu i się we mnie gotuje. Co powoduje taki stan?
Kilka rzeczy można wymienić:
- arogancja,
- indolencja,
- ignorancja,
- chamstwo,
- buta,
- bezczelność,
- hipokryzja,
- infantylność,
- cwaniactwo,
- bałaganiarstwo
i jak coś mi się przypomni, to dopiszę.
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
dwudziesty trzeci sierpień 2010 r.



21 sierpień moje imieniny, 22 sierpień moje 36 urodziny.
Nie czuję tych lat. Nie mam wrażenia, że jestem po tzw. 30-stce. Tylko, gdy mnie strzyknie, coś zaboli lub w jakiś inny sposób organizm o sobie przypomina, to wtedy sobie myślę, że to może być spowodowane wiekiem. Ale co tam, najważniejsze, to czuć się dobrze ze sobą, lubić się, akceptować swoje wady i zalety, udoskonalać siebie pod każdym względem i uśmiechać się każdego dnia. Jeśli ja będę z siebie zadowolona, to i mój Kochany też na tym zyska. Zatem zawsze, gdy o to poproszę, dostaję dawkę dobrych rad i wsparcie. Jestem za to wdzięczna.
P.S. Dziękuję Kochanie za to, że jesteś ze mną, w każdej ważnej i mniej ważnej chwili, że mnie wspierasz i wytrzymujesz moje humory.
P.S. Ten Pan w okularach, to brat Adama - Tomek. Jest utalentowanym fotografem. Jego prace można zobaczyć w "oko w oko".
Subskrybuj:
Posty (Atom)
