czwartek, 20 października 2011

Po wakacjach i już w jesiennych barwach.



Wakacje wspaniałe, morze, plaża, mewy, poprostu uroczo... ale to było w sierpniu, a teraz jest październik i jesienna aura. Muszę zamieścić fotki z nad morza!

A co do jesieni, to zrobiło się buro, a było tak pięknie i słonecznie. Już wyjęłam swetry i ciepły płaszcz. Udało mi się kupić pyszną herbatę Liptona Almond and Cherry, która przypomina mi ciepłe dni we Władysławowie. Dobrze jest sobie przywoływać w pamięci te momenty, w których było nam cudownie. W pracy urwanie głowy, bo zbliża się kolejny festiwal, więc telefony dzwonią i ludzie mail'e piszą. Tak poza jednorazowymi wypadkami losowymi, dni upływają mi spokojnie.

Adam znalazł fajny film, to klimatyczna komedia romantyczna z fantastyczną muzyką w tle. Historia przezabawna, aktorzy kapitalni, taki film to balsam na duszę po całym dniu pracy.

piątek, 5 sierpnia 2011

Praca ...


Wczoraj oglądaliśmy film pt. "Company Men", o ostatnim kryzysie finansowym w USA, który dotknął dużą część obywateli.

Gdy człowiek ma pracę i zarabia dużo, to zaczyna żyć z kredytów, kupuje dom, ma 2 samochody, wyjeżdża na wakacje latem i zimą, wychodzi na obiady do knajpy, zapisuje się do klubów z golfem, jogą etc. etc. Jak to jest możliwe, że pracując zaciągamy długi? Chcemy za wszelką cenę podnieść swój standard życia, przyglądamy się naszym znajomym, kolegom, szefom i często zależy nam by móc pokazać, że nas też stać na takie życie, nie chcemy być w tyle. Niestety to ma także swoje konsekwencje. Kredyty i inne zobowiązania trzeba płacić. A co jeśli tracimy pracę? Bank zabiera nam to, co z taką pieczołowitością gromadziliśmy przez ten czas. Nasze życie już nie jest takie kolorowe... Zaczyna się gehenna, dopada nas depresja, zniechęcenie, apatia, wściekłość, a czasem nawet zobojętnienie.Takie doświadczenie jednych mobilizuje, a inni poddają się.

Czasem może się okazać, że 12 czy 15 godzinny tryb pracy powoduje, że tracimy kontakt z bliskimi, cierpi rodzina, dzieci. Okazuje się, że praca to nie wszystko, fakt, że dobrze ją mieć. Po prostu należy znaleźć równowagę. Nie powinno się zaniedbywać najbliższych kosztem stanowiska i większych zarobków, bo może się okazać, że stracimy pracę i zostaniemy sami.

Ostatnimi czasy pojawiło się dużo artykułów na temat traktowania pracowników przez pracodawców lub o ludziach, którzy się wstydzą lub zwyczajnie nie lubią swojego zajęcia. Pracowałam kiedyś w prywatnej firmie, nie było fajnie. Nie wyobrażam sobie pracy w korporacji. Obecnie mam dobrą pracę i jestem zadowolona. Może być tak, że też zostanę zwolniona, bo nigdy nic nie wiadomo, ale znam to i wiem jak to jest być osobą bezrobotną.

Najgorzej jest kiedy człowiek traci nadzieję, że już nigdy nie znajdzie godniej siebie pracy lub nie nadaje się do niej, a przedłużające się bezrobocie staje się dużym problemem. Myślę, że należy działać, cały czas, nie poddawać się. Myśleć, że warto próbować i starać się to robić każdego cholernego dnia. Aż w końcu stanie się na nogi. Nigdy nie przestawać szukać. Życie to wieczna walka, a walka to przyjemność, tak mawia mój Tato i ma rację, po każdej bitwie coś się zyskuje, wiedzę, doświadczenie, rany, które nas wzbogacają i umacniają. Jałowe życie z dnia na dzień robi się trudne do zniesienia, a w rezultacie przytłaczające. A życie takie nie powinno być, bo jest tyle ciekawych i interesujących rzeczy, które dają nam radość. Jak choćby truskawkowa owocowa wyspa, pycha!

piątek, 22 lipca 2011

Nareszcie udało mi się znaleźć idealną fryzurę!






W moich długich poszukiwaniach, udało mi się namierzyć fryzurę jaką chciałabym mieć. Znalazłam kilka ciekawych propozycji, a oto mój faworyt i inne ciekawe pomysły. Najfajniejsze jest to, że są to proste i nieskomplikowane przykłady, na to, jak wyglądać ciekawie, świeżo, modnie, z nutką szaleństwa i romantyzmu w tle.

środa, 13 lipca 2011

Kultura w pracy i na codzień.

Mam takie przemyślenia na temat zachowania się w sytuacjach codziennych w pracy przez ludzi w wieku od 25 do 32 lat, bo ...wczoraj przyszła do pracy nowa "dziewczynka". Pani Dyrektor oprowadzała ją po wszystkich pokojach i przedstawiała. Tak się składa, że ja siedzę w samym środku budynku w przestrzeni otwartej tak, że nie sposób mnie nie zauważyć. Pani Dyrektor przeszła raz, potem następny i do mnie nie podeszła z nową koleżanką. Toteż, przy nadarzającej się okazji, postanowiłam się sama przedstawić. Potem było zebranie, na którym Pani Dyrektor zaczęła przedstawiać ją tym osobom, których nie widziała wcześniej. Powiedziałam, że "my już się znamy". Czym była jakby zdziwiona. Zdziwiona to ja byłam dzisiaj, gdy wczoraj na jedno ze spotkań w sali konferencyjnej przygotowałam kawę dla gościa, a dziś zauważyłam, że filiżanka, tam gdzie ją postawiłam, stała i kolejna Pani Dyrektor, niestety nie odniosła naczyń choćby do kuchni.

Tu muszę nadmienić ważną rzecz. W mojej pracy są "Dyrektory" i "Kierowniki". Pracownicy tacy zwykli, to tylko administracyjni, no i na umowę zlecenie lub o dzieło. Więc reszta obsady to specjaliści i menadżery.

Ja staram się jednak stosować swoje zasady. Nie ulegam presji "wron", bo jestem za mądra i mam więcej doświadczenia. Niestety, młodzi, wykształceni z wielkich miast, to zazwyczaj dziadostwo i prostactwo. Przyznam, że jak na to patrzę, to aż mi wstyd. Wystawiają sobie i firmie taką wizytówkę, że słów brak. Niektórym przydałby się kurs savoir vivre. Oczywiście byłoby nieuczciwe, gdybym wszystkich wrzuciła to jednego wora, bo są tu osoby, które umieją się zachować i są kulturalni, choć to niestety mniejszość.

Ale to nie popsuje mi humoru, bo te zachowania i ci ludzie nie są tego warci. I dlatego na dobry początek dnia zapodaję: http://www.youtube.com/watch?v=uq-gYOrU8bA

środa, 29 czerwca 2011

Magiczne miejsce w sercu Łodzi.

Wczoraj byliśmy we wspaniałym miejscu o nazwie "TEREMOK", które mieści się przy ulicy Piramowicza 10. Jest to mała, skromna pierożkarnia, gdzie właścicielami są repatrianci z Kazachstanu. Wyroby są wykonywane na miejscu, więc można podpatrzeć jak się robi pierogi i inne specjały kuchni wschodu. Wszystko jest świeże i pachnące. Pierogi ruskie rewelacyjne!
Atmosfera wspaniała! Jedzenie znakomite! Polecam!

Link do strony: www.teremok.pl oraz www.pielmieni.pl

poniedziałek, 20 czerwca 2011

My name is Nibia!

Tak się składa, że od kilku tygodni gram, w rewelacyjną grę online Mythos! Spodobał mi się świat Uld i postacie tam żyjące, z którymi odbywam niebagatelne potyczki. Choć bywa ciężko, to nie zniechęcam się. Wczoraj zaliczyłam 14 poziom! Mój kolejny przeciwnik wygląda na super twardego, ale jego też pokonam! Muszę tylko się lepiej dozbroić. Mam jednego zwierzaka, to jest taka kulka, która jest moim kompanem i pomaga mi w walce. Misje są fajnie pomyślane, wiele kilku poziomowych lochów i masa "niegrzecznych" potworów do wyeliminowania.
Przyznaję, że ostatni raz grałam w grę strategiczną ze dwa lata temu i znów mnie wciągnęło. Mimo to, znajduję czas na inne rzeczy, więc chyba się nie uzależniłam;)
Tu link do strony z grą: http://www.mythos-europe.com/pl/index.html